środa, 11 października 2017

Kocie Cut Crease ze Szmaragdowym Akcentem

Witajcie! Dzisiaj przedstawiam Wam moją koleżankę z pracy - Kasię. Jest ona bardzo zdolną wizażystką i malowanie jej jest zawsze ogromnym wyzwaniem. Dała mi wolną rękę i makijaż był totalnie improwizowany. Użyłam w nim paletki Urban Decay - Heat oraz Kat von D - Alchemist.
Jestem bardzo ciekawa co myślicie o tym dosyć artystycznym makijażu. Koniecznie podzielcie się opinią w komentarzu!




wtorek, 10 października 2017

Makijaż Magic Golden Eye

Witajcie! Przygotowałam dziś dla Was makijaż, który wykonałam na live na moim Instagramie. Zachęcam do obserwowania, ponieważ jest tam wiele więcej niż tu na blogu. Link tutaj: instagram.com/agatakorneluk

Makijaż ten wykonałam na mojej siostrze Dorotce. Główną rolę z makijażu oczu gra nowy pyłek Magic Dust marki Clare Blanc zaprojektowany przez wspaniałą wizażystkę Martę Iwańską - Doctor Makeup. Dodatkowo testowałam nową paletkę Huda Beauty Desert Dusk.

Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba :)







sobota, 7 października 2017

Makijaż "Cut Crease" i niebieskim akcentem

Witajcie! Dziś przygotowałam dla Was makijaż ukochaną przeze mnie ostatnio techniką "Cut Crease". Może moje oko nie jest najbardziej idealne, ale jak widać nawet osoby z opadającą powieką mogą pozwolić sobie na taki kształt makijażu i może on wyglądać całkiem ciekawie.

Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba.




piątek, 6 października 2017

Rozświetlone, Delikatne Kocie Oko

Witajcie ponownie! Już jakiś czas temu otrzymałam paczkę od marki Make Up Revolution. Dziś ponownie zajrzałam do tych kosmetyków i stworzyłam makijaż, który sama bardzo lubię. Dużo błysku, te kosmetyki mają bardzo wyjątkowy blask na powiekach. Do tego troszkę roztarta kreska. Myślę, że ten makijaż jest bardzo kobiecy i elegancki oraz mógłby być wykorzystany na wiele okazji.

Co o nim myślicie?




czwartek, 5 października 2017

Podkład Kat Von D Lock-it - recenzja

Witajcie! Po tym jak Mark Kat Von D weszła do polskiej Sephory nastał istny szał. Sama jemu uległam i bardzo chciałam przetestować na własnej skórze słynny podkład Lock-it. W internecie krąży wiele sprzecznych opinii. Od moich koleżanek również słyszałam skrajne pierwsze wrażenia. Podobno albo się go kocha, albo nienawidzi. A jak było w moim przypadku? Zapraszam do dalszej części i moją opinią i zdjęciami.


Na początku warto przybliżyć Wam rodzaj mojej cery. Jest ona na ten moment mieszana, czyli normalna (bez wysuszeń), ale z predyspozycją do przetłuszczania się w strefie "T" oraz rozszerzonymi porami. Obecnie nie mam już problemu z trądzikiem i nie potrzebuję podkładów mocno kryjących, ponieważ udało mi się w większości pozbyć się przebarwień potrądzikowych. Skóra jest delikatna, ale nie uwrażliwia się zanadto. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć zobaczyć, że potrzebuję jedynie wyrównania kolorytu, ze względu na pozostałości przebarwień i naczynek w okolicy nosa.



O podkładzie Kat Von D Lock-it na stronie Sephory można przeczytać:
Płynny podkład Lock-it to tajna broń Kat von D w walce o perfekcyjną cerę.
Wystarczy odrobina podkładu, żeby wyrównać koloryt cery, zmatowić ją i ukryć przebarwienia. Ten podkład zawiera aż 21% pigmentów, by zapewnić absolutne krycie i ekstremalną trwałość. Płynny podkład Lock-it może być aplikowany pędzlem lub gąbką.

Do jakiego rodzaju makijażu?
Ultra kryjący płynny podkład Lock-it jest tajną bronią w walce o perfekcyjną cerę bez niedoskonałości.

Jak używać?
Przygotować skórę bazą Lock-it Hydrating Primer dla większego komfortu i lepszej aplikacji Lock-it Foundation.
Przy lżejszym poziomie krycia dodać kroplę bazy Lock-it Hydrating Primer do podkładu Lock-it Foundation.

Źródło: www.sephora.pl

Dlatego też przy pierwszym wrażeniu postanowiłam nałożyć bazę Lock-it Hydrating Primer oraz nałożyć podkład gąbką. Do tego celu wybrałam jajko marki Blend It! (link do produktu: mintishop.pl).



Baza ma bardzo lekką, nawilżającą konsystencję. Szybko się wchłania, jednak zostawia na skórze delikatny film. Niestety nie zauważyłam zmniejszenia się porów. Miałam wrażenia jak po nałożeniu zwykłego kremu nawilżającego.

Podkład natomiast ma konsystencję dosyć gęstą, kremową. Już na pierwszy rzut oka widać, że może bardzo dobrze kryć i być dosyć ciężkim produktem. Po tych wrażeniach związanych z konsystencją już odrobinę zraziłam się do kosmetyku. Nie jestem fanką "szpachli" na skórze. Jednak to nie powstrzymało mnie od nałożenia do na buzię.

Lock-it Hydrating Primer

Lock-it Foundation, Light 47 Neutral

Po wklepaniu podkładu na jedną połowę twarzy, pierwsze co da się zauważyć to ekstremalne krycie. Niestety efekt na skórze wyglądał bardzo ciężko. Podkreślił też moje rozszerzone pory. Sami zobaczcie:

 Podkład Lock-it na jednej stronie twarzy.

 Podkład Lock-it na całej twarz, dodatkowo korektor pod oczami.

Jak można zauważyć, że podkład Lock-it nie jest podkładem zupełnie matowym. Delikatnie błyszczy, natomiast nie jest to tłuste błyszczenie, ale zdrowy blask. Produkt po nałożeniu bardzo dobrze "przykleja" się do skóry. Dzięki temu przykrycie wszelkich niedoskonałości jest bardzo łatwe.

Aby utrwalić fluid użyłam pudru również z marki Kat Von D, Lock-it Setting Powder. Niestety wydał mi się bardzo dziwny. Lekki w swojej konsystencji, jednak bardzo niewiele matujący. Musiałam sporo go nałożyć żeby skóra nie była mokra, a i tak dał niewielki efekt matowej skóry. Słyszałam dużo opinii na temat tego pudru, że jest bardzo mocno rozświetlający. Moim zdaniem jest po prostu satynowy i może się super sprawdzić przy osobach ze skórą suchą.


Podkład Kat Von D utrwalony pudrem Lock-it.

Po nałożeniu pudru skóra zaczęła mi się podobać. Była jedwabista, koloryt został wyrównany. Skóra wyglądała jak porcelana. Efekt zaczął bardzo mi się podobać. Wykończyłam makijaż.





Makijaż wyglądał bardzo mocno, ale czasami (szczególnie wieczorowy) może tak wyglądać. Zwracając uwagę, że ja nie mam wiele do zakrycia to są osoby, które potrzebują zakryć np przebarwienia, naczynka czy trądzik. Niestety już po godzinie od nałożenia kosmetyków zaczęło dziać się coś dziwnego. Podkład podkreślił wszystkie załamania mojej skóry. Miałam wrażenie, że zastygł na tyle, że w załamaniach po prostu się połamał. Sami zobaczcie:



Cały dzień czułam podkład na skórze. Cały dzień miałam wrażenie maski na twarzy. efekt bardzo mi się nie podobał. Kosmetyki podkreśliły wszystkie moje zmarszczki, nawet te, których nie mam. Oddycham, mówię, mam mimikę, nie jestem manekinem, dlatego uważam, że to jest największy minus podkładów. Lock-it z Kat Von D zrobił to wyjątkowo bardzo. Jakby tego było mało, po całym dniu bez poprawek bardzo się świecił.



Po odsączeniu sebum bibułką matującą skóra wyglądała jeszcze gorzej. Podkład pozbierał się z porach, załamaniach skóry, miejscami się powycierał.


Wydawałoby się, że Lock-it jest totalnym bublem, albo przynajmniej z moją skórą bardzo się nie polubił. Jednak postanowiłam dać mu drugą szansę. Na co dzień nakładam podkład palcami, nie używam bazy i pudruję ostatnio moim ulubionym pudrem marki Artdeco by Claudia Schiffer. Tak też użyłam podkład Kat Von D następnego dnia. Zanim cokolwiek powiem sami zobaczcie.


Chyba nie muszę za dużo pisać. Zdjęcie zostało zrobione po całym dniu noszenia podkładu, bez poprawek, jedynie po odsączeniu sebum chusteczką. Skóra wygląda świeżo, makijaż jest bardzo trwały, a co najważniejsze żadne załamania skóry nie zostały podkreślone (zwróćcie szczególną uwagę na czoło i linię uśmiechu). Pierwsze wrażenie było bardzo złe, natomiast bardzo się cieszę, że dałam produktowi drugą szansę, nałożyłam po swojemu i tak! Zakochałam się!

Kilka razy próbowałam kombinacji baza i podkład Lock-it + mój puder - efekt był zły, wszystko się ważyło i świeciło. Moja baza + podkład i puder Lock-it - znowy za szybko się wyświecało i ścierało w ciągu dnia.


Dlatego podsumowując: po tygodniu testowania zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego opakowania. Nie wyobrażam sobie używać na ten moment innego podkładu. Cieszę się, że znalazłam na niego sposób i Wam też to radzę. Podkład ten potrzebuje minimalnej ilości, bardzo dobrego wklepania w skórę. Tylko wtedy wygląda świeżo i lekko, mimo, że jest dosyć ciężkim produktem. Zaznaczę dodatkowo, że przez ten cały czas nie zauważyłam żeby zapchał pory, jednak jak wiadomo tutaj największą rolę odgrywa odpowiednie oczyszczanie. Nie skreślam bazy i pudru, bo myślę, że mogą sprawdzić się przy skórach suchych i dzięki nim podkład KVD stanie się osmetykiem do każdego rodzaju skóry w zależności jak ją przygotujemy. Myślę, że jest świetnym kosmetykiem do profesjonalnego makijażu, a także w dni kiedy potrzebujemy wyglądać perfekcyjnie przez kilkanaście godzin. Myślę, że jest to godny następca słynnego podkładu Estee Lauder Double Wear, szczególnie, że w porównaniu do niego nie obciąża aż tak skóry, a jeśli chodzi o krycie to mam wrażenie, że ma nawet większe.

Czy polecam? To już możecie wywnioskować z moich wcześniejszych wywodów. Tak. Kat Von D Lock-it Foundation stał się moim ulubieńcem. Natomiast pamiętajcie, że każda skóra jest inna, przetestujcie go, dopasowując pielęgnację do swojego rodzaju cery.

Jestem ciekawa jak podoba się Wam taka recenzja. Chcecie więcej takich szczegółowych? Mam wiele podkładów, nawet tych wysokopółkowych, o których chętnie Wam napiszę. Koniecznie dajcie znać czy testowałyście już podkład Kat Von D i jakie są Wasze ulubione podkłady.

Pozdrawiam serdecznie!


niedziela, 24 września 2017

Moja Publikacja w MAKE UP TRENDY


Witajcie! Dzisiaj chciałabym się Wam trochę pochwalić, ale także porozmawiać o marzeniach. Każdy z nas je ma, ale najważniejsze jest to, aby nasze marzenia stały się naszymi celami. Ponieważ tylko wtedy kiedy nadamy im datę realizacji mogą się spełnić. To będzie bardzo osobisty post, małe podsumowanie mojej dotychczasowej pracy.

Przeczytałam kiedyś pewien cytat, nie pamiętam kto taki był jego autorem, jednak brzmiał tak: "Celem w życiu jest marzenie z określonym czasem realizacji". Ta sentencja na początku tego roku dała mi dużo do myślenia. Lata mijają, świat pędzi do przodu, jestem, podobnie jak większość z Was zaaferowana pracą, domowymi obowiązkami i życiem rodzinnym, a może nawet chorobą. Mija już 8 lat od kiedy postanowiłam, że bycie wizażystką to jedyna rzecz którą chcę robić w życiu. Do tej pory zdobyłam doświadczenie, pracowałam dla wspaniałych marek kosmetycznych, malowałam do sesji zdjęciowych, filmów, na pokazy mody. Ale w popłochu tych wszystkich rzeczy zapomniałam o marzeniach. Dlatego na początku tego roku zrobiłam listę. Lista jak każda inna, pewnie większość z nas robi postanowienia noworoczne. Pytanie tylko ile z nich udaje nam się spełnić? Dlaczego jest nam tak trudno to zrobić? Może dlatego, że nie wracamy do tej kartki? Może dlatego, że duży cel wydaje nam się nieosiągalny dopóki nie podzielimy go na mniejsze cele, które doprowadzą nas do tego głównego. TAK! Moim zdaniem to jest właśnie klucz. Jednak podobnie jak wiele z Was ja również jestem ekspertką w odkładaniu rzeczy na później. Dlatego postanowiłam to zmienić. Swoją drogą to samo życie skłoniło mnie do tego gdy zakupiłam letnie wydanie magazynu dla wizażystów i zauważyłam z tyłu napis " Scena konkursowa" i tematy prac kwalifikujących się do publikacji. To było to! Tak jakby sam Wszechświat chciał żebym to zrobiła.

Zebrałam więc ekipę. Fotograf, modelka, studio. - O matko! Nie robiłam tego tak dawno! Praca w perfumeriach pochłonęła mnie tak bardzo! - Poczułam, że żyję. Podczas sesji zdobyłam energię, której tak bardzo w ostatnim czasie mi brakuje. Endorfiny szalały, bo przecież tworzenie i strona artystyczna mojej pracy jest dla mnie jak paliwo. Mimo iż spędziłyśmy w studio prawie 5 godzin i wracałam do domu bardzo późno wiedziałam, że to jest najlepsza rzecz, którą mogę zrobić w tym momencie mojego życia. Nadszedł ten moment kiedy pierwszy raz wyślę moją pracę do jedynego magazynu dla profesjonalistów. Nadszedł ten moment, w którym mam na tyle pewności siebie, że mam odwagę to zrobić. Tak, po 8 latach nieprzerwanej pracy w zawodzie. Jedni powiedzą "rychło w czas". Jednak na początku mojej kariery chciałam nabrać praktyki, ciągle nie czułam się wystarczająco dobra. Ha! Do tej pory nie czuję się najlepsza i wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną. Jednak mimo wszystko udało się! Mój makijaż krok po kroku ukazał się w magazynie Makeup Trendy. Oszalałam ze szczęścia, gdy po miesiącu oczekiwania na wyniki nareszcie przeczytałam swoje nazwisko na liście. Do tej pory łezka kręci mi się w oku. Jednak ani przez chwilę nie przyszło mi na myśl " Nie wierzę, że się udało!". Wierzę! Sama na to zapracowałam. Nie spoczywam na laurach, to dopiero początek. Chcę osiągnąć dużo więcej, a ta publikacja to krok dalej do moich marzeń.

Dlatego miejcie marzenia. Te małe i te wielkie. Dążcie do nich nieprzerwanie. Wierzcie w siebie. Może to brzmi jak zdania z taniej książki motywacyjnej, ale teraz wiem, że wszystko jest możliwe. Ponieważ to ciężka praca zaprowadzi Was wyżej niż może w tej chwili jesteście w stanie sobie wyobrazić.



W tym miejscu chciałabym też ogromnie podziękować cudownej Nicoli, która jest autorką zdjęć. Jest ona młodą, zdolną, kochaną osobą. Zapraszam Was na jej fanpage: Nicole Białkowska Photography
Oraz modelce o zniewalającej urodzie, która ma tak ogromne doświadczenie przy sesjach zdjęciowych, że gdy pisałam do niej z zapytaniem o pozowanie nie przypuszczałam nawet, że się zgodzi. Natalia Gwóźdź, której konto na Instagramie możecie obejrzeć tutaj: instagram.com/natalia.gwozdz

Zachęcam Was do zakupu jesiennego numeru Makeup Tredny jeśli jesteście fankami makijażu, ponieważ jest w nim ogrom cudownej inspiracji.
Pozdrawiam serdecznie, Agata,

wtorek, 19 września 2017

Rose Gold Huda Beauty makijaż

Witajcie! Dziś przygotowałam makijaż wieczorowy. Może być on propozycją na Andrzejkową noc. Wykonałam go bardzo popularną paletą w Internecie marki Huda Beauty, Rose Gold. Przyznam, że posiadam ją odmarca i jest to moja ulubiona paletka cieni jak do tej pory. W makijażu zastosowałam technikę cut crease, która nawet przy mojej nadającej powiece wygląda całkiem nieźle. Co myślicie?





Pomimo różnych opinii, często bardzo od siebie odbiegających, uważam że paleta Rose Gold od Huda Beauty to mój najlepszy zakup tego roku. Używam jej na okrągło nie tylko na sobie, ale przede wszystkim na moich klientkach. Cienie są odpowiednio napigmentowane. Nie kruszą się i nie osypują. Cienie z łatwością się blenduje. Są bardzo dobrze zprasowane więc nie straszna im podróż w kufrze wizażysty. Paleta do tego jest bardzo lekka, bo też jak dla mnie jest szalenie ważne. Mimo, że cena jest wysoka i w niższej można znaleźć wiele podobnych, to nie zamieniłabym jej na inną. Jeśli szkoda Wam wydać 300zł na cienie (jak ja ją kupowałam nie była jeszcze dostępna w Sephorze i zapłaciłam za nią 400zł #królowabiznesu), warto polować na zniżki dla klientów VIP. Można zdobyć ją nawet połowę taniej (ze złotą kartą i bonem urodzinowym).

Podsumowując, ja bardzo polecam tą paletę tym z Was, które kochają makijaż, kolekcjonują kosmetyki i lubią ciepłe cienie. Moim zdaniem to taki Must Have ;-)

wtorek, 5 września 2017

Makijaż Brzoskwiniową Paletką

Witajcie! Dziś na moim blogu pokaże Wam makijaż który wykonałam paletką I HEART MAKEUP Chocolate and Peaches. Jestem ogromną fanką takich kolorów. Są one idealne do lekkiego, dziennego makijażu. Taki właśnie dziś stworzyłam.
Na całą powiekę nałożyłam jasny beż, w załamaniu powieki poszedł matowy brzoskwiniowy, przy linii rzęs narysowałam kreskę cieniem w kolorze burgundu, na dole zaznaczyłam oko kolorem khaki. Na koniec tylko rozświetlenie wewnętrznych kącików i makijaż gotowy. Co o nim myślicie?